Alarm rozbrzmiewa w bazie w Szawlach na Litwie. Piloci hiszpańskich myśliwców EF-18 błyskawicznie biegną do hangarów, uruchamiają silniki i w mroźnym styczniowym powietrzu wzbierają w górę – to tylko ćwiczenie, a jednak każdy ruch jest wyćwiczony jak na prawdziwą wojnę. W pobliżu granicy z Rosją każde naruszenie przestrzeni powietrznej jest traktowane poważnie, a piloci mają zaledwie kwadrans na reagowanie. Baltic Air Policing stało się symbolem gotowości NATO na wschodniej flance sojuszu, gdzie każde alarmowe poderwanie może oznaczać realne zagrożenie.