Marek Kania z jednej strony był zadowolony z zajęcia 8. miejsca w finale 500 m na igrzyskach w Mediolanie, z drugiej świadomy swojego błędu odczuwał niedosyt. Równie dużo, co o sobie, mówił o kolegach z kadry. Przeżywającym jeszcze większą frustrację Damianie Żurku, czy koledze z przeciwległego bieguna - wicemistrzu olimpijskim Władimirze Semirunniju. Odpowiedział na pytanie Interii, w jaki sposób wczoraj powitali kolegę z medalem w wiosce olimpijskiej.