- Teraz na minus 10 stopni mówią, że jest zimno. A ja, pamiętam, jeździłem przy minus 30 stopniach Celsjusza. Najważniejsze było brać trzy rękawiczki. Bywało nawet -40 stopni. Wtedy już bardziej boli. Nie jest ci zimno, ale po prostu bardziej cię boli. Trochę szczypie w nogi i nos się trochę skleja - wspominał dzisiaj w gronie polskich dziennikarzy Władimir Semirunnij, wicemistrz olimpijski na 10000 m w łyżwiarstwie szybkim.