Stary, szary blok w mieście bez koloru. Ale ze ślizgawką pośrodku niczego. To tam zrodziła się miłość, która teraz miała dać Polsce olimpijskie medale. Byłoby pięknie, gdyby w Walentynki panczenista Damian Żurek odebrał zapłatę za 20 lat wierności. Komu? Czemu? Pasji i harówce. Niestety, jest okrutnie. Byliśmy w rodzinnym domu Żurka, oglądaliśmy niesamowite archiwa taty, rozmawialiśmy z pierwszym trenerami Damiana. I mamy pewność, że mało komu aż tak jak jemu należało się na tych igrzyskach o wiele więcej niż dostał.