Muszę przyznać, że poranki nigdy nie były moją mocną stroną. Dźwięk budzika i pierwsze spojrzenie w lustro rzadko napawa optymizmem. Przez lata myślałam, że promienna cera Azjatek to efekt wielogodzinnych, skomplikowanych rytuałów pielęgnacyjnych. Aż do czasu, kiedy zagłębiłam się w filozofię japońskiej pielęgnacji. Teraz wiem, jak w zaledwie pięć minut poradzić sobie z opuchniętą, szarą i zmęczoną skórą.