Komunikaty bezpieczeństwa w hotelach, płonące samochody na drogach i odwołane loty — tak wyglądała niedziela w części Meksyku po śmierci jednego z najgroźniejszych baronów narkotykowych świata. Fala przemocy przetoczyła się przez kilkanaście stanów, a Biały Dom oficjalnie potwierdził, że Stany Zjednoczone pomogły w operacji, w której zginął przywódca kartelu.