12-latek konał w szpitalnym łóżku z potwornie poparzonym przełykiem i ciałem pokrytym ranami. Chwilę przed śmiercią, zapytany, kto mu to zrobił, uniósł rękę i wskazał osobę stojącą obok. Według lekarzy miał zostać zmuszony do wypicia wrzącej wody. Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną — tym bardziej że wcześniej pojawiały się sygnały o przemocy.