Dla Katarzyny Kawy ten rok zaczął się pięknie, bo przecież razem z polską drużyną triumfowała w United Cup, kapitalnie grała w mikście, godnie przy tym zarobiła. Indywidualną szansę dostała później: w eliminacjach Australian Open, w kolejnych turniejach ITF i WTA. Skończyło się na... pięciu porażkach. I trudno było liczyć na to, że do jakiegoś cudu i przełamania dojdzie w tym tygodniu, w WTA 125 w Antalyi. Polka znów nie miała farta w losowaniu - trafiła na rozstawioną z "5" Mayar Sherif - Egipcjanka jest zaś specjalistką od gry na mączce. Tymczasem na Riwierze Tureckiej doszło jednak do sensacji.