Na dwa lata wpadła w spiralę, z której nie widziała wyjścia. Długi urosły do 300 tys. zł. — Szłam najkrótszą drogą, czyli brałam chwilówki. Kiedy uzbierało się ich kilkanaście, zdecydowałam się na konsolidację. Płaciłam prowizję, ale wtedy zupełnie mnie to nie obchodziło — opowiada Zuzia Dzitko, u której zdiagnozowano zakupoholizm.