PIECZEŃ RZYMSKA | Donosiłem już w styczniu o australijsko-brytyjskim małżeństwie, które zamieszkało w prymitywnym, walącym się domku w lesie koło Chieti z trojgiem dzieci (dziś 6–8 lat), zgodnie z bardzo radykalnymi poglądami na to, jak żyć: z osiołkiem i konikiem, ale bez prądu, gazu i łazienki. Na łonie natury, z dala od zgubnej cywilizacji – stąd „neowieśniacy”.