Choć nie umie trafiać do kosza inaczej niż spod obręczy, pięć lat temu na swego następcę namaszczał go sam LeBron James. Choć pragnęłoby mieć go w składzie pół ligi, on od tygodni nie może znaleźć klubu. Z tej listy paradoksów jedno jest pewne - Ben Simmons to bohater największej letniej dramy w NBA.