Wiadomo, że lepiej przegrać raz 0:4 niż cztery razy po 0:1. Nawet jeśli jest to El Clasico, mecz z wieloma wątkami, smaczkami i podtekstami, nie związanymi tylko stricte z futbolem. Wiadomo, że mając taki komfort w tabeli w postaci dziewięciu punktów przewagi nad drugą Sevillą i ciągle aż dwunastu nad niedzielnym pogromcą, rany po laniu z Barceloną goją się szybciej niż gdybyśmy znajdowali się w innej sytuacji. Ten mecz pokazał jednak rządzącym klubem z Madrytu, że czas na reakcję.