Chodzi o pieniądze, ale też o wizerunek klubu, który nie daje się piłkarzom i agentom wodzić za nos. Bayern postawił na swoim i ściągnął Lewandowskiego na początek przygotowań. Strajku nie ma, chęci do pozostania w Monachium też nie, a rozwiązanie wydaje się być coraz bliżej. Co ważne - na zasadach Bayernu.