Po kwietniowym, wygranym pojedynku z Dillionem Whytem na stadionie Wembley, który zgromadził 94 tysiące kibiców, Tyson Fury zapowiedział przejście na sportową emeryturę. Pretendent słynący z mocnego ciosu ani razu nie zagroził Furyemu. Choć wydawało się, że przekonać Anglika do powrotu między liny będzie bardzo trudno, to sam Gypsy King wyzwał za pomocą mediów społecznościowych na pojedynek swojego byłego rywala - Derecka Chisorę.