Z nieba do piekła i z powrotem - taką drogę przebył Hubert Hurkacz w meczu-dreszczowcu w 3. rundzie Australian Open, a wraz z nim sporo trzymających za niego kciuki osób. Były momenty kryzysowe i złość, ale ostatecznie nie pozwolił, by Denis Shapovalov powtórzył niesamoity wyczyn Andy'ego Murraya sprzed niespełna doby. Zamiast tego Polak wziął sobie do serca jedno haseł turnieju - "Tu zaczyna się historia".