Dawno temu Fernando Santos musiał wybrać: piłka albo nauka. Zszedł z boiska, zaczytał w książkach, przez przypadek został trenerem. Przypadku nie ma jednak w jego sukcesach. Kocha matematykę, ma ścisły umysł, goni za dokładnością, docenia precyzję. Nie będzie jednak rewolucji po Czesławie Michniewiczu. - Lubię futbol oparty na defensywie, najważniejsze jest dla mnie nietracenie bramek - mówi Portugalczyk, który we wtorek zostanie selekcjonerem reprezentacji Polski.