Polak trzy razy upokorzył wielkiego rywala. Bardziej nie mógł [OPINIA]
Już tylko jakiś kataklizm może odebrać Bartoszowi Zmarzlikowi czwarty tytuł mistrza świata. W Grand Prix Łotwy w Rydze nasz zawodnik wygrał w sposób niepodlegający dyskusji, a Fredrika Lindgrena, głównego kontrkandydata do tytułu, bardziej nie mógł upokorzyć. I nie chodzi nawet o to, że trzy razy pokazał mu plecy. Chodzi o styl, w jakim to zrobił. Lindgren w Rydze został przez Zmarzlika sponiewierany tak, jak nigdy dotąd.