Komplet publiczności podczas meczu polskich siatkarzy z Włochami w Memoriale Huberta Wagnera bawił się świetnie. Na boisku po stronie Biało-Czerwonych weselej było tylko przez chwilę, a co jakiś czas bezradnie rozkładali ręce. Trener Nikola Grbić szybko ściągnął jednego ze swoich pewniaków. Potem posłał do walki drugiego - Aleksandra Śliwkę. Ale i on występując w podwójnej roli zdołał tylko na chwilę odroczyć porażkę.