Impreza z okazji 50. urodzin trenera Nikoli Grbicia zaczęła się wraz z pierwszą piłką meczu mistrzostw Europy z Czarnogórą, bo polscy siatkarze świetnie się bawili, a rywale w ogóle im w tym nie przeszkadzali. Jednego z trzech setów zakończył nawet sam jubilat, a didżej w pewnym momencie próbował zaklinać rzeczywistość, ale bez powodzenia. Zabawa w Skopje się skończyła, a wicemistrzowie świata na poważne granie - fazę pucharową - przenoszą się teraz do Włoch.