Awans na igrzyska olimpijskie dało polskim siatkarkom zwycięstwo zupełnie pozbawione logiki. Chwilami wręcz niemożliwe do wytłumaczenia. Miał jednak rację Stefano Lavarini, gdy mówił, że przeciwko Włoszkom będzie się liczył atak. W każdym innym elemencie jego zawodniczki chociaż na chwilę ustępowały rywalkom, ale determinacją w końcówce i konsekwencją, z jaką kończyły piłki, okazały się od nich lepsze. Te niesamowite okoliczności zwycięstwa 3:1 (15:25, 26:24, 25:23, 25:21) sprawiają jednak, że zapewnienie sobie biletu na turniej olimpijski do Paryża smakuje jeszcze lepiej.