To był finał, jaki dekadę temu wymarzył sobie Zbigniew Boniek - niczym niezmącone święto polskiego piłkarstwa. Świetne na trybunach, atrakcyjne na boisku. Wypełnione zdrowymi emocjami i doprawione wyrównującym golem w ostatniej minucie. Wreszcie - dogrywką ze zwycięską bramką dla Wisły Kraków. Ten mecz obrośnie legendami.