Sport nieraz pokazywał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Udowodnił to w latach 90. Toni Nieminen, który z formą życia trafił w idealnym momencie. Choć początkowo wydawało się, że najważniejszą imprezą sezonu dla młodego Fina będą mistrzostwa świata juniorów, cykl 1991/1992 był sezonem olimpijskim, a 16-latek nie miał zamiaru ustępować miejsca znacznie bardziej doświadczonym rywalom. Choć na trwałe zapisał się w historii dyscypliny, jego upadek ze szczytu nastąpił bardzo szybko, a "złote dziecko" skoków stało się ofiarą własnego sukcesu. Nieminen zaczął pojawiać się na pierwszych stronach gazet już nie z powodów sportowych, lecz przez swoje życie prywatne.