- Trzeba otwarcie powiedzieć, że spóźniliśmy się ze skokami kobiet. Dlatego na wyniki czekaliśmy tak długo, można nawet powiedzieć, że one przyszły za późno. Najważniejsze, że Ania Twardosz się nie poddała, bo ona miała bardzo trudne chwile w życiu. I teraz pokazuje na igrzyskach, że można skakać dobrze – powiedział nam prezes PZN-u Adam Małysz, który w Livigno kibicował Aleksandrze Król-Walas.