Włamania do kościołów nie są czymś szczególnie rzadkim. Znajdujące się w ich wnętrzu przedmioty liturgiczne i dzieła sztuki kuszą złodziei, którym co jakiś czas udaje się coś zrabować. Ale żeby kraść kościelne organy, to raczej rzadkie zdarzenie. Zwłaszcza, gdy próbuje to zrobić… proboszcz. A taka właśnie historia wydarzyła się przed laty w Niegardowie.