Nie zdążył się nawet pożegnać ze swoją 11-miesięczną córeczką. 34-latek zmarł we własnej kuchni zaledwie kilka dni po powrocie z podróży do Amsterdamu. Przyczyną śmierci okazało się coś, co dla wielu osób brzmi banalnie - angina. A dokładnie jej powikłania. Leżącego bez przytomności mężczyznę znalazła jego narzeczona. Na ratunek było już jednak za późno.