Wszystkie 11 osób znajdujące się na pokładzie prywatnego samolotu przeżyło, mimo rozbicia się maszyny u wybrzeży Florydy. Z pomocą przybyły Siły Powietrzne USA. Wcześniej rozbitkowie spędzili pięć godzin na tratwie. - To prawdziwy cud - przekazała major Elizabeth Piowaty, dowódczyni samolotu biorącego udział w akcji.