Samochody z silnikami spalinowymi mogłyby czasowo zniknąć z ulic, gdy temperatura w mieście przekroczy 30 stopni Celsjusza. Kierowcy mieliby w takich sytuacjach przesiąść się do transportu publicznego. To propozycja austriackiego politologa Ulricha Branda, który uważa, że podczas fal upałów należy ograniczać źródła dodatkowego ciepła w miastach.