Dawno o żadnym filmie tak dużo nie myślałem, jak o nowym dziele Macieja Sobieszczańskiego. I choć od projekcji minęło już sporo czasu, mam w głowie niemal każdą jego scenę. "Przez ścianę" oparty jest na prawdziwych wydarzeniach i dobrze, że przed filmem na ekranie pojawia się ta informacja, bo inaczej nie sposób byłoby w to uwierzyć. Melodramatyczna historia dwójki nieznajomych, których dzieli więzienna ściana, a mimo to łączy głębokie uczucie, chwyta nie tylko za serce, ale i za gardło.