Są mecze, które zapadają w pamięci na lata. To jak przed laty zdołaliśmy wyeliminować, przy dużym udziale kibiców, faworyzowany Gaziantepspor, czy później choćby FC Midtjylland. OK, żaden z tych meczów nie miał aż takiej dramaturgii jak spotkanie z Panathinaikosem i pamiętny gol Czarka Kucharskiego, ale... to co działo się na trybunach i pomoc kibiców w zaciętej walce o awans do kolejnego etapu rozgrywek to było coś, co zapamiętamy na długo. A atmosfera przy Łazienkowskiej była fantastyczna. Trybuny niosły od pierwszej do ostatniej minuty. Stadion kipiał jak na niedawnym meczu z Aston Villą, czy spotkaniu z Dinamo Zagrzeb. Była piekielna moc!